Złota rybka

Mały chłopiec zafascynowany był złotą rybką pływającą w stawie króla Kalakaua, w parku, w którym często się bawił. Złota rybka była darem dla króla Hawajów od cesarza Japonii. Połyskiwała tajemniczo w srebrzystej wodzie, a mały Austin nie mógł oderwać od niej oczu. Któregoś dnia zapragnął rybki tak mocno, że złapał ją i postanowił przynieść do domu. Przypadek sprawił, że na drodze spotkał króla, który widząc małego, utrudzonego drogą chłopca zaprosił go do swego powozu, proponując podwiezienie. Austin nie mógł odmówić. Niepostrzeżenie schował rybkę pod czapkę i usiadł koło króla, który nie wiedząc nic o „przestępstwie” chłopca, próbował zabawiać go rozmową. Napięcie i obawa o życie rybki spowodowały, że na twarzy chłopca pojawiły się łzy.
– Co się stało, coś cię boli? – zapytał skonsternowany król drżącego malucha.
Austin nie wiedział, co odpowiedzieć. W jego dziecięcej wyobraźni powstał obraz króla ścinającego mu głowę za kradzież rybki.
– Tylko nie ścinaj mi głowy – wykrztusił przez łzy.
– Nie mam takiego zamiaru! – gniewnie odpowiedział król.
Wtedy chłopiec zdjął czapkę i pokazał królowi ledwie żywą rybkę – podarunek cesarza – na swojej głowie. Zaskoczony król natychmiast wydał rozkaz:
– Jak najszybciej , do najbliższego końskiego wodopoju!
Jednocześnie objął przerażonego chłopca ramieniem, próbując go uspokoić. Kiedy Austin zauważył wodopój, w mgnieniu oka zeskoczył z wozu i zanurzył rybkę w wodzie, ratując ją przed śmiercią. Król i jego świta obserwowali błyskawiczną akcję chłopca z niekłamanym podziwem.

W drodze do domu chłopiec zasnął, otoczony opiekuńczym ramieniem króla. Obudził go radosny śmiech rodziców,  uszczęśliwionych powrotem syna.
Na drugi dzień rano, do domu Austina i jego rodziców przybył królewski posłaniec, wręczając im pismo w pięknej, złoconej kopercie. Było to podbite pieczęcią króla Kalakaua, dożywotne pozwolenie na łowienie ryb w królewskim stawie w parku Kapi’olani.

Chłopiec ten to późniejszy, dobrze znany dramatopisarz Austin Strong, którego sztuki wystawiane na Brodwayu  we wczesnych latach XX-go wieku cieszyły się duża popularnością. Niektóre z nich zostały sfilmowane, jak na przykład nagrodzony „Oskarem” melodramat wojenny „Siódme Niebo”.

Austin Strong był również wnukiem żony Roberta Louisa Stevensona, pisarza znanego z „Wyspy Skarbów”, „Porwanego za młodu” czy też słynnego, psychodelicznego „Dr.Jekyll & Mr.Hyde”.  Stevenson, tak jak i jego wnuk, doświadczył troskliwości i ciepła ze strony hawajskiego króla Kalakaua. Był już znanym pisarzem, kiedy w  roku 1888 wyczarterował jacht i wyruszył na Pacyfik w poszukiwaniu lepszego klimatu, który podreperowałby jego, nadwątlone gruźlicą, zdrowie.

Pisarz spędził na Hawajach 6 miesięcy zaprzyjaźniając się z królem i jego siostrą, późniejszą królową Lili’uokalani i ucząc się hawajskiego.  Był to bardzo burzliwy czas dla królestwa Hawajów, które nieuchronnie chyliło się ku upadkowi. Z czasów pobytu Stevensona na Hawajach zachowalo się wiele fotografii, które pokazują, jak blisko byli ze sobą  zaprzyjaźnieni:  hawajski król i szkocki pisarz. Powstało też kilka zbiorów opowiadań, mniej znanych w Polsce ale napisanych z nie mniejszym kunsztem, niż sławna „Wyspa Skarbów”.  Kiedy Stevenson opuszczał Hawaje,  na nabrzeżu żegnała go królewska orkiestra. Nie przypuszczał, że nie zobaczy swojego drogiego przyjaciela nigdy więcej. Król zmarł dwa lata później, a Stevenson, który powrócił na Hawaje po kilku latach, nie odnalazł już tej samej atmosfery w kraju, zawładniętym w tym czasie przez białych, bogatych plantatorów.
Jednym z wielkich pisarzy, którzy odwiedzili Hawaje (nazywane wówczas „Sandwich Islands”) był  Mark Twain, autor dobrze znanych  „Przygód Tomka Sawyera”. Amerykański  pisarz i humorysta spędził na Hawajach tylko 124 dni wysyłając felietony do Sacramento Union, kalifornijskiej gazety, dla której pracował.
Mark Twain podobno już do końca życia nie mógł przestać myśleć o tej pięknej krainie i usilnie starał się tu powrócić. Po dwudziestu dziewięciu latach, kiedy niemalże udało mu się zrealizować to pragnienie i przypłynąć w pobliże Honolulu, statek nie został wpuszczony do portu z uwagi na kwarantannę, wprowadzoną po wybuchu w mieście epidemii cholery. „Gdybym mógł, wyszedłbym na ląd i nigdy go nie opuścił” – napisał rozżalony pisarz.
Mark Twain pod koniec  życia mocno podkreślał, że pobyt na Hawajach zupełnie zmienił ścieżkę jego kariery przekształcając go z dziennikarza, którym był odwiedzając te wyspy, w pisarza, którym został później.
Kiedy mieszkałam w San Francisco, często płynęłam statkiem do pobliskiego Oakland tylko po to, aby przysiąść na ławce, na której kiedyś siadywał mój Mistrz: Jack London. Lubiłam spacerować tymi samymi ulicami nad brzegiem zatoki i zajrzeć do chaty sprowadzonej z Klondike, w której kiedyś mieszkał. Od czasu do czasu zatrzymywałam się też w pobliskiej knajpce, aby napić się zimnego piwa;  w tej samej, w której lubił przesiadywać  pisarz.
Łatwo więc wyobrazić sobie moje szczęście, kiedy osiadłwszy na Hawajach znalazłam i tutaj ślady Mistrza Londona. Jack London odwiedził Hawaje dwukrotnie: pierwszy raz zatrzymał się tu w roku 1907, podczas swojej dwuletniej podróży po morzach południowych, na jachcie „Snark”. Wówczas to, wraz z żoną Charmian, spędzili pięć, bardzo aktywnych miesięcy na wyspach , gdzie oprócz  serfowania i wizyty w Molokai -miejsca, gdzie zsyłano kiedyś trędowatych, odwiedzili także  Rancho Parkera zapoznając się z pracą hawajskich kowbojów (paniolo) i podziwiali potężny, wciąż ziejący lawą, wulkan Kilauea. Spotkali się również z członkami, jak zawsze bardzo życzliwej,  rodziny królewskiej: księciem Kuhio i ostatnią  królową Hawajów  Lili’uokalani. Na bazie tego pobytu Jack London napisał wiele opowiadań, zebranych później w tomie: „Opowieści z Mórz Południowych” oraz „House of Pride”, z których jedno „Trędowaty Koolau” zapadło głęboko w mojej pamięci. Poniżej zamieszczam link do oryginału. http://london.sonoma.edu/Writings/HousePride/koolau.html.

Niestety, nie mam linku do polskiego tłumaczenia tego utworu, ale zainteresowani na pewno znajdą.

Drugi pobyt był dłuższy.  Trwał 10 miesięcy.  Były

to, niestety, ostatnie miesiące życia pisarza. Tym razem London przybył na „rajskie wyspy” w nadziei na odzyskanie zdrowia. Życie na Hawajach jest pogodne, ciche ale też pełne radości i życzliwości. Wspaniały klimat i wszechobecny „duch aloha” powoduje, że odzyskuje się siły i wiarę w swoje możliwości. Podczas tego pobytu pisarz nie był już tak bardzo zainteresowany rozrywkami, które pochłaniały zbyt wiele energii, a raczej leniwie  odpoczywał na zacienionej plaży, czytając, rozmawiając, drzemiąc i pisząc…

 Hawaje pozostawiły ogromny ślad w twórczości Jacka Londona a także Jego poprzedników i następców: Austina Stronga, Marka Twaina, Roberta Luisa Stevensona, Hermana Melville (autora „Moby Dick”) i wielu innych. W swoich utworach inspirowanych pobytem na wyspach, pokazali oni, że jest to wyjątkowe miejsce na ziemi, które pozwala na odkrycie w sobie dobrej energii oraz umiejętności  dzielenia się nią z innymi.
I chociaż możemy na Hawajach zobaczyć  tonące w słońcu i mieniące się różnymi kolorami, plaże, fascynujący ocean, tęcze, wodospady i urocze  zakątki ukryte pośród tropikalnej roślinności, to jednak nie to stanowi o ich pięknie. Istotą Hawajów są ludzie i odwieczna tradycja dzielenia się miłością i radością, oraz wierność wartościom takim, jak szczerość, umiejętność wybaczania, cierpliwość i odwaga. Filozofia ta jest przekazywana na Hawajach z pokolenia na pokolenie, głównie poprzez opowiadania  (mo’olelo), które są nieodłączną częścią kultury tych wysp oraz przez wszechobecne „aloha”.
Reklamy

2 thoughts on “Złota rybka

  1. Erudycja Autorki jest wprost powalająca! Skąd Ona to wszystko wiedziała i ZAPAMIĘTAŁA (bo przecież nie pracuje ani nie siedzi cały czas w "Library of Congress")?! A czyta się to jednym tchem, zapominając o porze obiado-kolacji (co właśnie mi się zdarzyło!). Moje gratulacje! A kiedy to wszystko w formie książki?

  2. Dziękuję bardzo za przemiły komentarz. Rzeczywiście, powiem nieskromnie, ze zgromadzenie rzetelnych informacji nie jest proste w dobie dzisiejszego, wszechobecnego internetu, który zawiera tak mnóstwo przekłamanych i nieprawdziwych informacji, że głowa boli. Tradycyjna metoda czytania książek jest wciąz nie do zastapienia, a ja uwielbiam czytać… Co do mojej książki, to dam Ci znać jak bedzie gotowa; w pierwszej kolejności:) Obiecuję!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s